Dziwne. Kiedy magiczną krainą było podwórko, a nie centrum handlowe. Kiedy kumpli nie trzeba było zapraszać do grona znajomych, a zamiast na nowego iPhone’a czekało się na Tazosy. Kiedy aktualizacje z życia pojawiały się na trzepaku, a wall służył do malowania kredą lub charatania w gałę. Dziwne, nie powiem. Ale źle było?

Był taki rok, tak pomiędzy Windowsem 95 a Windowsem 98 i premierą jednej ”Ekstradycji” i drugiej, który dobrze, że się zdarzył. Minęła już era kaset Ace of Base, Johna Scatmana i Dr. Albana, ale Winamp jeszcze nie ruszył, a nad mp3 dopiero pracowano. W polskich szkołach gasł powoli szał wymieniania się karteczkami, jednak tamagotchi nie miał jeszcze nikt. W osiedlowych wypożyczalniach królował ”Forrest Gump”, ”Leon Zawodowiec” ”Pulp Fiction”, ”Głupi i Głupszy” i ”Król lew”, bo Polska i świat dopiero szykowały się na DVD. Wychodzi na to, że 1996 to taki rok pomiędzy, już nie coś tam, ale jeszcze przed czymś o niebo lepszym. To tylko pozory.

1996 Magiczny świat

Właśnie wtedy Wisława Szymborska otrzymała literacką nagrodę Nobla. Ale nie oszukujmy się. Bardziej niż w ”Nic dwa razy się nie zdarza”, zaczytywaliśmy się w ”Bravo”, ”Popcornie” albo ”Machinie” i ”CD Action”.

Właśnie wtedy sklonowano owieczkę Dolly, wtedy też opatentowano Viagrę – ale to nie te czasy, by jedno czy drugie mogło nam się do czegokolwiek przydać.

Kończyła się wojna na Bałkanach i trwała wojna czeczeńska, ale byliśmy w takim wieku, że bardziej niż to czy afera Olina, zajmowały nas konflikty i starcia na Amidze 600 lub pierwszych pecetach. Tym bardziej, że pojawił się wtedy wielki hit. Wie to dobrze Radek Klimek z bloga ”Magiczne Lata 90”

Rok 1996 kojarzy mi się nieodmiennie z jedną z najlepszych gier wszech czasów, przy której opadła mi szczęka – czyli Diablo  wydana rzutem na taśmę 31 grudnia. Niesamowity klimat, fantastyczna muzyka, setki nieprzespanych godzin, ten dreszczyk emocji przy identyfikacji przedmiotów i wreszcie czekanie, aż rodzice pójdą spać, by znów włączyć komputer i przemierzać mroczne lokacje pod Tristram.

 

W 1996 światem władał Bill Clinton, Gerhard Schroeder, Borys Jelcyn i Jacques Chirac, ale  my mieliśmy idoli z innych światów. Na olimpiadzie błysnął Mateusz Kusznierewicz, Paweł Nastula, Robert Korzeniowski, zapaśnicy oraz … O tym SailorV z Magicznych Lat 90

Jedno z moich wspomnień z tamtych lat to olimpiada w Atlancie i złoty medal Renaty Mauer. Po dwóch dniach prowadziliśmy w klasyfikacji medalowej! Doświadczyliśmy wówczas wielu pozytywnych emocji, a jak wiadomo, to właśnie silne emocje pozostawiają najtrwalszy ślad w naszej pamięci.

W 1996 roku Polacy radzili sobie doskonale bez celebrytów, ścianek, ustawek i gwiazd znanych nie wiadomo z czego. Ot, choćby taka Edyta Górniak, która była przede wszystkim wokalistką z niesamowitym głosem, wielką nadzieją białych, tzn. Biało-Czerwonych, na międzynarodową sławę.

 

1996 Sportowe fakty

Z kolei po wakacjach i po golu na Wembley rozpętała się Citkomania. Każdy był zajarany bramką Marka Citko, najmniej sam Marek. Tak powiedział po meczu: ”No tak, strzeliłem, ale przecież na Mundial nie awansowaliśmy”.

Inne futbolowe fakty i sukcesy tamtego roku: Legia Warszawa dotarła do 1/4 Ligi Mistrzów, całą Ligę Mistrzów wygrał Juventus, a Mistrzostwa Europy w Anglii – Niemcy. Złotą Piłkę’96 dla najlepszego piłkarza świata dostał młodziutki Ronaldo, a na podium znalazł się Alan Shearer.

Rok zapamięta, może niezbyt dobrze, Andrzej Gołota. Już, już wygrywał z Riddickiem Bowe’m, ale przegrał, bo uderzył poniżej pasa Dlaczego? ”Wkurzył mnie”. W grudniu jeszcze raz popełnił taki szkolny błąd.

Bezbłędnie radziły sobie za to trzy Michały z zagranicy. Michael Johnson – rekordzista świata na 200 metrów z Atlanty, Michael Schumacher – najjaśniejsza gwiazda Formuły 1 tamtych lat i Michael Jordan –  najlepszy koszykarz NBA i drugi najlepszy sportowiec XX wieku. Z parkietu trafił na parkiet w filmie i razem z Królikiem Bugsem zagrał w 1996 r. w ”Kosmicznym Meczu”.

Michael Jackson i Michael Jordan

Michael Jackson i Michael Jordan