Odludek. Dziwak. Bałaganiarz. Uwielbia kokainę i morfinę. Bez żony, bez dzieci, bez planów na jedno i drugie. Wystarczy mu to, że mieszka ze swoim kompanem przy 221B Baker Street w Londynie. Tym, który mówi o nim tak: ”Myślałem, że takie postacie istnieją tylko w książkach”. I ma rację – bo ten detektyw to od 1887 roku jeden z najbardziej fascynujących literackich herosów. Dziwak i samotnik, a przy okazji geniusz z nieziemsko kreatywnym umysłem.

Idę o zakład, może być o rację albo o złotówkę, że nie przyjdzie Wam się zmierzyć w życiu z podobnymi zagadkami jak on. Nie będziecie pracować dla Watykanu, nie zatrudni Was rząd Francji ani brytyjski premier. Nie będziecie musieli chronić żadnego bezpieczeństwa narodowego. Zakład raczej wygram, ale i tak wszyscy mamy przecież w swoim życiu ważniejsze problemy niż Watykan i pomoc brytyjskiemu premierowi.

Nasze trudne sprawy są najtrudniejsze na świecie, bo są nasze i nie do rozwiązania. Każdy na co dzień i od święta, czy to w pracy czy to po godzinach, musi myśleć kreatywnie. Tak każe szef, tego wymaga jakiś projekt, tego chciałaby twoja dziewczyna, mąż, chłopak, żona. A ty uważasz, że wyczerpałeś już wszystkie dostępne opcje i nie ma szans, by wymyślić coś nowego. Tu może głos po raz pierwszy zabrać sam Sherlock Holmes – ”Nic nie jest tak stymulujące jak sprawa, w której wszystko idzie nie tak.”

Wszystko da się zrobić. Jak? Ano trzeba pomyśleć trochę inaczej plus widzieć więcej i mniej za jednym zamachem. I to ma być ten cały kreatywny geniusz? Spokojnie, spokojnie, zaraz się okaże, że to nie takie znowu sprzeczne bzdury.