Niebezpieczne związki

Siedzisz przy biurku już trzecią godzinę, wypijasz czwartą kawę, piąty raz przeglądasz całego Facebooka i nic. Nic nie przychodzi ci do głowy. To normalne, zdarza się najlepszym. Takiemu Sherlockowi Holmesowi też zdarzały się etapy przestoju. Pozbierał wszystkie dane o zbrodni, odwiedził każde ważne miejsce, ma wszystko, co niezbędne do rozwiązania zagadki. I nic. Pustka w głowie.

Jednak detektyw miał na to skuteczne rozwiązanie. Zamiast siedzieć, wstawał i wyruszał gdzieś w nieznane. Zmianie miejsca często towarzyszy zmiana myślenia. Pojawiają się nowe idee, nowe skojarzenia, nowe genialne pomysły. Tak się dzieje, kiedy oddalamy się od naszego problemu, kiedy go na chwilę olewamy. Jest dystans, nie ma presji.

Wiadomo, że nie zawsze można wsiąść do pociągu i pojechać do Szkocji, ale podobnych w skutkach patentów jest wiele. Można wyjść na spacer. Można wziąć prysznic.  Można się zdrzemnąć. Można zajrzeć do swojej Farm Ville. Co kto lubi.

Kiedy umysł na szanse na krótkie wakacje, często zabiera się potem do roboty i pojawiają się trafne, nieoczywiste skojarzenia. Klocki mogą być z różnych zestawów – im dziwniejsze, tym lepszy efekt końcowy. Cała trudność polega na tym, by zauważyć niezwykłe, nieprawdopodobne wręcz, połączenie. Do najprostszych zadań świata to nie należy, ale za to satysfakcja z takiego odkrycia jest też z kosmosu. Nasz detektyw przedstawił się kiedyś tak : ”Jestem Sherlock Holmes. To moja praca, by widzieć to, czego inni nie widzą”. Jemu udawało się to setki razy, dasz radę i ty.

Ważne by się nie bać myśleć inaczej. Ufność we własne moce nie tylko pozwala wykroczyć poza bezpieczną (a na dłuższą metę niebezpieczną) strefę komfortu, ale też mierzyć się z trudniejszymi zadaniami. Jak w swojej bestsellerowej książce ”Myśl jak Sherlock Holmes” pisze Maria Konnikova: ”Znakiem markowym kreatywnego umysłu nie jest brak porażek, ale brak strachu przed niepowodzeniami”.