Kino z zasady i ze względów technicznych reaguje na to, co dzieje się tu i teraz z pewnym opóźnieniem. Tym bardziej o zaskakujące jak wielu filmom, świetnym filmom, na 33 WFF udała się trudna sztuka pokazania świata w najnowszej, najbardziej aktualnej odsłonie, z ostatniej chwili. Tak jakby to nie było kino, ale streaming live.

 

To, czym karmią nas wiadomości, stało się w wielu przypadkach punktem wyjścia do filmowych rozważań i stworzenia wciągających historii. To nie tylko ciekawe głosy w dyskusji, ale głosy słyszane lepiej, bo to nie tylko debata, ale jakby nie było – też rozrywka. Z tego powodu warto podwójnie polecić te tytuły.

 

Gdzieś indziej

Zewsząd słychać lament, że tak źle jak obecnie nie było od dawna. Nic więc dziwnego, że filmowcy biorą na warsztat temat ucieczki od tej strasznej teraźniejszości. Ot choćby doskonały amerykański film ,,Nie wracaj z księżyca”. Rzecz o dzieciakach z małego miasteczka w Kalifornii. Dzieciństwo, czy cokolwiek w Kalifornii – to przecież synonim spełnionych marzeń. Tyle, że to Kalifornia B, z której co chwilę wyjeżdża kolejny podłamany ojciec, bez słowa wyjaśnienia. Dzieciaki i ich matki muszą radzić sobie same, z ciągłym pytaniem z tyłu głowy ,,Dlaczego?”.

 

Ucieczka od przeszłości i teraźniejszości to też punkt wyjścia argentyńsko-kolumbijskiego obrazu ,,Nikt nie patrzy”. Nico zostawił swoje dotychczasowe życie, miłosne zawody i wielką aktorską karierę w Argentynie. Wyjechał do Nowego Jorku, by rozpocząć życie na nowo, bez emocjonalnego bagażu. Jednak to, co było atutem w jednym miejscu, w innym kraju – gdzieś indziej okazuje się przekleństwem.

Temat imigrantów od kilku już lat rozpala wyobraźnię i emocje, ale najczęściej nie wychodzi poza stereotypy – tak jakby dyskusja o tym toczyła się w środku nocy, po imprezie, przy budce z kebabem. ,,Uwodziciel”, doskonale skonstruowana historia, to zupełnie inny punkt widzenia niż ten, który znamy z newsów.  Pełnowartościowa opowieść o staraniach nie tylko o nowe, lepsze życie, ale także o poczucie godności, tożsamość, uczucia, przyszłość nie tylko własną. Śledzimy losy jednego bohatera – Esmaila z Iranu, który desperacko pragnie zostać w Danii – ale coś nam podpowiada, że takich historii takich Esmaili są tysiące.

 

Podobnie jest w kameralnym, nakręconym w zaledwie kilku sceneriach, izraelskim filmie ,,Kuzyn”. Kryminalna historia bazuje na lęku wobec obcych i wszelkich podejrzeniach jakie z tego wynikają. Arabski robotnik pojawia się mniej więcej wtedy kiedy wydarza się tragedia i od początku staje się głównym podejrzanym. Nie trzeba prowadzić wnikliwego śledztwa, żeby wydać wyrok i dorobić do niego ideologię. Na szczęście, w przeciwieństwie do bohaterów-sędziów, widz ma poczucie, że coś tu jest nie tak i mimo, że nic nie wskazuje na niewinność robotnika, trzyma za niego kciuki.

 

Starcie z obcymi, w bardziej spektakularny sposób, pokazuje hit z Rosji ,,Przyciąganie”. Jeśli spodobał ci się ,,Dystrykt 9.”, to ten film także się spodoba. Do rozważań o obcych na ,,naszym” terenie dokłada niby oczywistą cegiełkę – lepiej zbyt szybko nie naklejać etykietek i nie wysnuwać od razu wniosków, że oby = zły.

 

Fabuły w czasach post-prawdy

Filmowcy wzięli też na tapetę najpopularniejsze słowo ubiegłego roku – post-prawdę. Kreowanie alternatywnych światów, w których fakty schodzą na dalszy plan, to punkt wyjścia ,,Kłamstewka”, ,,Obyś żył w ciekawych czasach” czy dokumentalnego ,,Drib”. Bez ściemy – wszystkie 3 filmy warte zobaczenia.

 

Tu i teraz

Żeby nie było – nie samymi złymi, zatrważającymi rzeczami żyją filmowcy. Pochwałą prostoty, uczciwości i dobrego, zwykłego życia jest choćby zwycięzca 33 WFF,,Zabić Arbuza”. Ten uroczy, bezpretensjonalny film z Chin ma dużą siłę rażenia. Niemal w całości rozgrywa się w jednym miejscu – na stoisku z arbuzami, niemal w całości oparty jest na dialogach – najważniejsze wydarzenie, które uruchamia akcję  po prostu zdarza się niepostrzeżenie. Mimo takiego skromnego, kameralnego charakteru, film trzyma w napięciu i zostawia widza z poczuciem, że jeszcze nie jest aż tak źle.

Podobnie inny, nagrodzony film –

Przed seansem padło takie sformułowanie – ,,Za chwilę obejrzycie film inny niż wszystkie inne”. Przewodnikiem po regulaminie współczesnego świata jest 10-letnia Storm. Z jej pomocą obserwujemy dziwne zjawiska, zachowania i postaci, wyłaniane z chaosu codzienności. Od atomów do szaleństwa na punkcie coachingu. Urocze i przezabawne.

W kategorii filmów, które niosą jakąś nadzieję i traktują rzeczywistość ze sporą dawką przychylności, musiał wylądować ,,Dziennik Gangstera”. Opowieść o łobuzie, który pisze swój poetycki pamiętnik między jedną rozróbą a drugą, dostała nagrodę publiczności. Nic w tym dziwnego – wszyscy lubimy bajki, zwłaszcza tak prawdziwe, krzepiące i wiarygodne.

W ten sam deseń skonstruowany jest ,,Bandyta, który pachniał whiskey”, tym bardziej, że to film oparty na faktach. Chyba najbardziej wciągająca opowieść ze wszystkich festiwalowych propozycji – losy ,,Robin Hooda bloku wschodniego” i ,,włamywacza dżentelmana” rozgrzewały emocje Węgrów w latach 90.. Teraz za sprawą Nimroda Antala, twórcy ,,Kontrolerów”, będzie rozgrzewać widzów.