Sam Esmail zrobił w swoim życiu tylko jeden film – komedyjkę romantyczną ”Comet”. Uroczą, bezpretensjonalną historyjkę miłosną jakich mnóstwo. W zeszłym roku wkroczył do świata telewizji – i powstało dzieło o dużej sile rażenia, jakich niewiele.

Może miał szczęście, może ma talent. Tak czy siak – wybór aktora do głównej roli był strzałem w dziesiątkę. Gdyby aspołecznego, wystraszonego hakera Elliota Aldersona zagrał ktoś inny niż Rami Malek, to byłby to zupełnie inny serial, gorszy. Rami gra fenomenalnie, a ”Mr. Robot” sprawi – to więcej niż pewne – że będzie o nim głośno nawet jak telewizyjna historia dobiegnie końca.

Buntownik 2.0

Jego postać to buntownik w czasach gdy życie toczy się w dużej mierze w mediach społecznościowych. On, jak na buntownika przystało, nie idzie tą drogą. Nienawidzi Facebooka, gardzi fałszywymi idolami, którzy zamiast tworzenia nowych wizji, nowych filozofii lepszego świata utwierdzają stare oparte na władzy i pieniądzu. Pod kapturem skrywa wiele mądrych rzeczy do powiedzenia, w rzeczywistości mówi mało. Boi się ludzi, nawet u pani psycholog nie mówi wszystkiego prosto z mostu. Cierpi w samotności i nie potrafi sobie poradzić z życiowymi dylematami.

Też ma swoje różne labirynty. (…) może pragnąc normalności utknęła przed jej wrotami. Tak jak ja. (Elliot Alderson)

Radzi sobie jednak z rzeczami dużego kalibru – niczym Robin Hood chce dorwać największych i najbogatszych, by zaprowadzić jako taką sprawiedliwość w zakłamanym świecie.

”Mr. Robot” to na równi dramat psychologiczny i thriller – proporcje są tu wyrównane. Elliot, mimo psychicznych problemów i aspołecznych zachowań, chce pomagać ludziom. Na własną rękę, przy pomocy klawiatury, załatwia porachunki z tymi, za których nikt się nie weźmie. Tak jak serialowy ”Dexter” robi małą rewolucję na małą skalę – ale lepsza mała niż żadna.

Hakerzy kontra świat

Jednak po spotkaniu z Panem Robotem skala z jednostkowej zamienia się w globalną. Wraz z innymi hakerami Elliot rusza na walkę z największym złem tego świata – korporacją Evil Corp.  Tutaj wkracza drugi fenomenalnie skrojony bohater – psychopatyczny Tyrell Wellick, z początku taki trochę korpo-ludek, z czasem okazuje się tak nieprzewidywalny, że strach się bać.

”Daj człowiekowi broń, a okradnie bank. Daj mu bank, a okradnie cały świat.” To dosyć głupie powiedzonko (…) ale lubię, ze względu z którego większość ludzi go nienawidzi. Bo władza należy do tych co ją sobie sami wezmą. Na nic ich żmudna praca, ambicje, kwalifikacje. Wystarczy sama chęć jej posiadania. (Tyrell Wellick)

Nie będę się wymądrzać, bo nigdy nie byłem hakerem, ale zewsząd płyną głosy, że tak udanie włamań na komputery na dużym i małym ekranie nie udało się dotąd pokazać nikomu. Od samego początku była szansa, że w ”Mr. Robot” to się uda, bo przy tworzeniu scenariusza maczali palce sami hakerzy.

Podziemny Krąg 2016

Rami Malek w roli Elliota, postać Tyrella Wellicka i zaproszenie hakerów do tworzenia tej historii to ważne, ale nie jedyne, elementy sukcesu tego serialu. Kolejnym jest niepokojący klimat – osiągnięty głównie dzięki nietypowemu kadrowaniu (takiemu, że świat wydaje się malutki i klaustrofobiczny) oraz zwiastująca zagrożenie muzyka. Zdjęcia i ścieżka dźwiękowa to majstersztyk.

Mignęło mi gdzieś niezwykle trafne określenie dla tego serialu – że to coś pomiędzy ”Podziemnym Kręgiem” a malarstwem Edwarda Hoopera. Amerykański artysta używał jak najprostszych środków by pokazać okruchy prawdziwego życia, realizm świata. Film ”Fight Club”, któremu zaraz stuknie 18 lat od premiery, wciąż jest aktualny. Mimo, że od 1999 świat zmienił się nie do poznania, to dalej funduje swoim zwykłym mieszkańcom te same dylematy – jak żyć, kiedy życiem steruje ktoś/coś, co ma więcej władzy i pieniędzy i chce jeszcze więcej. Bohaterowie ”Mr. Robota” mówią temu dość.