Leo walczy o słuszną sprawę. O słuszną sprawę walczą też bohaterowie wszystkich nagrodzonych filmów. Niesamowita obsada ”Spotlight” walczy by ujawnić prawdę o aferze pedofilskiej w kościele. Film zgarnął tytuł filmu roku i Oscara za najlepszy scenariusz – wciągający jak fabuła najlepszych kryminałów, mimo że rozgrywa się w redakcji gazety. Bohaterka filmu ”Pokój” walczy o to by wraz z synem wreszcie uciec na wolność. To dwie, rewelacyjne role – mama, Brie Larson została najlepszą aktorką, synek, Jacob Tremblay, będzie kiedyś wielką gwiazdą – coś tak czuję. Już dał się poznać od najlepszej strony – zapytany przez dzienniakarza ”Jak to jest na Oscarach?”, 6-latek odpowiedział ”Całkiem spoko, widzę dużo nóg” :).

Walka rozgrywa się też w najlepszej kreskówce roku – ”W głowie się nie mieści”. Majstersztyk. 90-minutowa bajka więcej mówi o ludzkich emocjach niż wszystkie poradniki razem wzięte. Bez moralizatorstwa i dobrych rad od czapy, za to z wdziękiem, lekkością i poczuciem humoru.

Do tegorocznych wyborów Amerykańskiej Akademii Filmowej mam tylko jedno ”ale”. To nagroda za najlepszy scenariusz adaptowany. Nie rozumiem dlaczego ”The Big Short” zdobywa wszystkie możliwe nagrody w tej kategorii, której wyznacznikiem powinna być wbijająca w fotel historia i porywająca narracja. Zwłaszcza, że jego rywale –  ”Marsjanin” oraz ”Pokój” – spełniają te dwa warunki w 100%. Ale mogło być jeszcze gorzej – jakby w tej kategorii wygrał ”Brooklyn”, to bym odbył pielgrzymkę do Hollywood, pieszo.