Gdyby Robert Biedroń pojawił się w jakimś polskim serialu, jeszcze kilka lat temu, charakterystyka jego zapewne drugoplanowego bohatera byłaby najkrótsza z możliwych – ,,gej”. Jednak zmieniły się i polskie seriale i polskie społeczeństwo, a sam Biedroń nie raz, nie dwa, udowodnił, że ma w swoim repertuarze znacznie więcej do zaoferowania.

Nie marzyłem, że będę miał partnera, którego tak bardzo kocham, że ludzie na ulicy będą się do mnie uśmiechać, bo kiedyś rzucali we mnie kamieniami. (…) Prezydentem się bywa, ale życie ma się jedno. Wiem, co to znaczy nie móc żyć godnie, kiedy jest się poniżanym, obrażanym, opluwanym, bitym. Ja dzisiaj żyję godnie – to czego mi więcej trzeba? (”Gazeta Pomorska Plus”)

Dzisiaj jego losy może i ciekawią tak jak dawniej, ale też imponują jak nigdy wcześniej.  Teraz, po latach obecności w wielkiej polityce i na małym ekranie i po latach bojów o swoją wizję Polski – bardziej normalnej niż idealnej, nawet nie musi się starać o pierwszoplanową rolę. A jego poczynania i miejskie sukcesy śledzą nie tylko mieszkańcy Słupska.

Ponieważ jestem gejem, społeczeństwo mnie nie hołubiło. Musiałem się jakoś w nim odnaleźć, a że na starcie zawsze byłem na przegranej pozycji, musiałem sobie to wszystko negocjować. Więc rozmawiałem, tłumaczyłem, nauczyłem sie spokoju. (”Wysokie Obcasy Extra”)

Sam – determinacją, odwagą i dystansem –  sobie taki scenariusz napisał: to opowieść o Robercie, który chciał zostać strażakiem, ale tak się poskładało, że został prezydentem Słupska z poparciem ponad 90%. To opowieść o działaczu, który harował 3 razy więcej niż inni, by pokazać i udowodnić, że jego obecność na arenie ważnych zdarzeń to nie jakiś tam chichot losu z towarzyszącymi mu śmiechami i chichami, ale powołanie i konkretny cel. To wreszcie opowieść o zbuntowanym gościu z misją wydawałoby się niemożliwą: by wszystkim, bez żadnego wyjątku, żyło się dobrze.

Zależy mi na tym, by wartości, o których mówię, stawały się bardziej powszechne. Lider jest oczywiście ważny, ale oczekiwanie, że przyjedzie Biedroń na białym koniu i za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmieni całe społeczeństwo, Polskę, jest naiwne. My wszyscy musimy coś zrobić (magazynsztuki.eu)

Człowiek-konkret

Robert Biedroń to polityk, który więcej robi niż gada, a gada dużo i sensownie. Dziennikarka ”Gazety Pomorskiej Plus”, podczas wywiadu z Biedroniem w słupskim ratuszu powiedziała tak: ,,Mam wrażenie, że tutaj jest jak na innej planecie”. Nauczył się żyć oszczędnie i wydawać rozsądnie , dlatego od samego początku tnie zbędne wydatki: od zmniejszenia pensji swojej i prezesów spółek i atrakcji dla członków rad nadzorczych po wyjmowanie spinaczy z dokumentów, by użyć ich ponownie. Urzędnikom to się nie podoba, wiadomo, ale mieszkańcom – jak najbardziej. Wprowadził Kartę Różnorodności – by pracowników oceniać na podstawie kompetencji i efektów pracy, a nie czegoś mniej znaczącego jak wiek, orientacja czy płeć.

Kobiety mają cechy, których potrzeba Polsce. Przez to, że były marginalizowane, żyły w społeczeństwie patriarchalnym, były i są nadal ofiarami dyskryminacji i przemocy, opanowały mechanizmy negocjacji, dialogu, unikania konfliktów, łączenia i współpracy, niedzielenia, czyli wszystkie kompetencje, które we współczesnym świecie są cenione. (…) Kobiety przejmą władzę i zaopiekują się Polską. (”Magazyn Świąteczny”)

To on nie wpuścił do Słupska cyrku, a za nim poszły inne miasta. Dlaczego nie wpuścił cyrku? Bo stoi na straży prawa, proste. To jego limuzyna poszła w odstawkę, a do pracy jeździ na rowerze lub komunikacją publiczną, to jego kanapa ląduje na ulicy, a na tej kanapie mieszkańcy miasta zwierzają się swojemu prezydentowi z małych i dużych, prywatnych i miejskich problemów.

Chciałbym aby [Polska przyszłości] była dla każdej i dla każdego. Aby każda osoba – ze swoim różnorodnym bagażem doświadczeń, celów i potrzeb – mogła czuć się w niej wygodnie i dobrze.

To za jego kadencji kwitnie ekologiczna kultura i Strategia Zielonego Miasta Słupsk, a IKEA montuje energooszczędne żarówki u mieszkańców u których się nie przelewa – by ich rachunki były mniejsze. Wreszcie to on chce, stara się i staje się tak, że kultura wychodzi z klubów dla elit i zajmuje miejsce w miejskiej przestrzeni.

Dziś, kiedy potrzebujemy równouprawnienia, solidarności, empatii, zaufania, wszystko się nam wali i stadiony i SUV-y oraz smartfony nas nie bronią przed erozją więzi. Przez 26 lat inwestowaliśmy we wszystko tylko nie w ludzi, społeczeństwo, które się nam dziś całkowicie rozjechało, rozwaliło. Jesteśmy prowincjuszami z wypasionymi komórkami i samochodami. (Wysokie Obcasy Extra)

Warto rozmawiać 😉

Dużo tego. Jednak to, co robi jeszcze większe wrażenie, to umiejętność dogadania się, a przynajmniej wysłuchania, każdego. Stawia na tolerancję, bo pewnie ze swojego doświadczenia wie, jakie to podłe, gdy jej brak.

Można nienawidzić kogoś, tylko po co. To bez sensu (”Pod Prąd”)

Tutaj także nie kończy się na słowach. Ksiądz nie wpuścił go na pogrzeb własnego ojca, ale Robert Biedroń, ateista,  nie ma problemu by z przedstawicielami kościoła rozmawiać, a nawet się przyjaźnić. Świadkowie Jehowy, którzy do homoseksualizmu podchodzą bardzo restrykcyjnie  i którzy stoją przed ratuszem w Słupsku dostają od Biedronia ławeczkę, by od czasu do czasu sobie odpoczęli od tego stania.

Spotkało mnie wiele złych rzeczy, ale czuję, że aby przeżyć to życie godnie, muszę wychodzić do ludzi. Bo jeżeli nie będę dawał im szansy na to, żebyśmy się mogli poznać, dotknąć, to oni nadal będą uważali, że jestem tym złym Biedroniem, politykiem, pedałem, ateistą, czy co tam sobie o mnie myślą. (polki.pl)

Jego pierwszemu wystąpieniu na mównicy sejmowej  towarzyszyły rechoty posłów, ale wydaje się, że Biedroń takimi rzeczami jakoś wielce się nie przejmuje i ochoczo robi to, co ma do zrobienia.

Uważamy, że wszyscy musza wiosłować równo. Tylko nigdy nie jest tak, że wszyscy równo wiosłują, zawsze są silniejsi i słabsi, tacy z większymi i mniejszymi mięśniami, starsi i młodsi. Nie tylko przebojowi i silni mają prawo do życia. (”Wysokie Obcasy Extra”)

Stawia na dialog, partnerstwo, ,,potrzeby innych, głosy mniejszości – i nie chodzi wyłącznie o osoby LGTB, ale także o tych, których głos jest mniej słyszany lub wcale: osoby dotknięte nieszczęściami, jak uchodźcy, niepełnosprawni, mniejszości religine, ale także zwierzęta, przyroda.” Brzmi znajomo? Wszak bardzo podobnie działa i mówi najbardziej zdroworozsądkowy polityk świata, czyli premier Kanady Justin Trudeau.

To, co dodaje mi skrzydeł w życiu to nie immunitet, pensja, prestiż urzędu czy mandat poselski – to wszystko to akurat rzeczy, o których nie marzyłem. Jakoś tak same do mnie przyszły (”Pod Prąd”)

Mam takie wrażenie, że Słupsk to taka mała, druga Kanada. I mam takie życzenie, by taka choć w części była pierwsza Polska. Na razie za cały ten dystans, mądre słowa i konkretne czyny i pokazanie, że na ringu jakim jest polska polityka też jest czas, miejsce i potrzeba rozmowy – za to wszystko Robert Biedroń zostaje SWOJAKIEM 2017.

Szkoda by mi było życia, w którym patrzyłbym biernie i nic nie robił. Na koniec takiego życia powiedziałbym sobie: ,,Chłopie, może w swoim życiu dużo i smacznie spałeś, podróżowałeś, miałeś masę wolnego czasu dla siebie, ale nic nie zrobiłeś (…), nic, co mogłoby odmienić los twój i innych. Pozostałeś pedałem, na którego można napluć. Tolerowałeś społeczne patologie, tolerowałeś dyskryminację kobiet. I nie zrobiłeś nic. Palcem nie kiwnąłeś A twierdzisz, że kochasz Polskę”