Kasia Nosowska

 

Takie czary-mary – nie ma jej, nie bryluje na salonach, nie jest częstym gościem portali plotkarskich, na koncertach i w wywiadach jest uroczo skromna, prawdziwa, zwyczajna-niezwyczajna. W głośnym, świecie fajerwerków, gdzie żeby być trzeba bywać, ona pokazuje, że to wcale nieprawda. Na jej płyty i na płyty Heya czeka się jak na święto. Po prostu magia – magia muzyki, czar doskonałych tekstów. I tak od dobrych 23 lat.

Mam głęboką pewność, że jestem taka sama jak inni. I że jak mnie się coś przytrafia, to jest duże prawdopodobieństwo, że innym też się przytrafiło. Ale muszę się bardzo starać, żeby nie napisać tekstu w stylu ”I love you, baby”. To jest ciężka robota (”Uroda Życia”)

Fakt faktem jest najlepszą autorką tekstów w kraju. Jednak na co dzień rzeczywiście prowadzi się  tak jak 38 453 957 innych. Kiedyś chodziła na mecze, marzyła by znaleźć się na ”żylecie”, wędkowała, a żeby sprawić sobie wymarzone mieszkanie, musiała grać w totolotka. Nie udało się wygrać ani raz

Playboy: Jak muzycy biorą kredyt?

Kasia Nosowska: Idzie się do banku po prośbie. To kwestia tego, czy pani lubi Heya czy nie (śmiech) (”50 najlepszych wywiadów Playboya”)

 

I jeszcze jedno:

Oczywiście mam poglądy polityczne, ale uważam, że to nie fair, że człowiek musi się nimi legitymować. Nie angażuję się, bo nie chcę tworzyć większego zamieszania. Jeśli do gara z gniewem dodamy gniewu, będzie więcej gniewu – to dla mnie logiczne. Jedyne, co możemy zrobić, to spacyfikować to wszystko, wyciszyć, wyluzować. Zobaczyć w drugim człowieku – jakiekolwiek by miał poglądy – człowieka, który też się boi, chciałby się zakochać, mieć kogoś bliskiego, być zdrowy, mieć pieniądze. (”Uroda Życia”)