Tymon Tymański

 

Najbardziej alternatywna postać w tym gronie. I dowód na to, że nie trzeba, i nie warto, robić tego, co modne, popularne, oczekiwane. Ot – choćby to, że nie mieszka w Warszawie, tylko tam gdzie czuje się najlepiej, czyli w Trójmieście. To nie przeszkadza prowadzić doskonałe ”Ranne Kakao” w Rock Radiu, to nie przeszkadza realizować się na wielu innych polach – od jazzu, po muzykę filmową i wreszcie same filmu. Ale to Tymon Tymański ma gadane bardziej niż ja, więc najlepiej stanie się tak, że to on zabierze teraz głos. To fragmenty wywiadu dla ”Playboya”

 

Jako Rychu lubię ludzi, jako buddysta ich szanuję. Jako artysta bywam faszystą i nie cierpię flaków polskiej kultury masowej.

Ja się czuję moralistą, może przewrotnym i perfidnym, ale wszystkie moje teksty i moje występy, służą pewnej moralnej tezie. Nie podoba mi się, że kultura, w której 12-letnie dziewczynki malują się, żeby udawać atrakcyjne dupy i oglądają w MTV potok quasi-pornoli. Nie podoba mi się ktoś, kto jest wstrętny i zjadliwy i chociaż powinien pójść do psychoterapeuty w telewizyjnym programie mówi do ludzi: ”Kazimierz! Wiesz, że jesteś do dupy. Jesteś nikim! Musisz odejść, ty szmata! (to o programie ”Najsłabsze Ogniwo”)

 

Playboy: Czujesz się pół-geniuszem, pół-ściemniaczem?

Tymon Tymański: Jak najbardziej. Ale wydaje mi się, że Lennon też taki był. I Zappa. I Gombrowicz. To wynika z natury kreacji, kokieterii, bez których artysta nie może się obyć. Ściemy wynikają ze skrótów myślowych, a jeśli jesteś encyklopedystą, do niczego w sztuce nie dojdziesz. Ważne, aby w tym, co się robi była wrażliwość, inteligencja, przewrotność. Zresztą my artyści często psujemy sobie image plotąc pierdoły, a tymczasem można by nic nie mówić. Muzyka obroni się sama.