Pascal Brodnicki

Pascal nie ma zainstalowanych polskich fontów. Jego twaź i fhancuski akcient nadają chahłaktehh pothławom Knohh i oliwie ź oliwek. W wolnym czasie zajmuje się malteretowaniem waźyw i owoców. (…) Jest zaphominahlski i częstho ghubi sehr koziego. Nie wiemy kim jest Kozi…” – tyle Nonsensopedia. To, że Pascal nie jest wymuskanym Francuzem-żabojadem udowodnił nie raz, nie dwa w programie ”Smakuj świat z Pascalem” – sprzedawał dania na ulicy i chleb w piekarni w Gruzji, uczył dzieciaki języka polskiego w Bombaju, polował na ośmiornice, zbierał ryż. Jak sam mówi – nosi go. I dobrze, bo jego programy to nie tylko pokaz wyśmienitej, a przy tym bezpretensjonalnej kuchni, ale także bezpretensjonalnego, otwartego podejścia do życia i świata. I to nie wizerunek stworzony na potrzeby telewizji. Gadałem z Pascalem kilka razy i mimo dzielącej nas różnicy wzrostu jak stąd do Paryża, gadało się jak równy z równym 😉

Jestem dziki. To prawda. To jest moje życie. Szybko przechodzę na ty i wolę walić prosto z mostu. W ”Po prostu gotuj” miałem wizerunek młodego żabojada, który gotuje i ma super znajomych. Ale to był format, to nie byłem ja. (gala.pl)

Nie mamy parcia, by być najlepsi. Jesteśmy dla siebie najlepsi, jak potrafimy. Robimy to, co czujemy. Jak czegoś nie czujemy, to odmawiamy. I to nawet dość często. To nie jest tak, że ktoś machnie pieniędzmi i już biegniemy. Niech inni robią swoje. (weekend.gazeta.pl)

Nie chodzę do restauracji, bo jest odznaczona tym czy owym. Wychowałem się we Francji, pracowałem w 2 gwiazdach Michelina jako młody chłopak. Więc nie jest to element, który mnie magnetyzuje. Lubię zjeść mule czy ostrygi w porcie na ceracie (weekend.gazeta.pl)