Dorota Wellman

Kobieta z okładek i dziewczyna z sąsiedztwa, z dystansem, poczuciem humoru, werwą. Zazwyczaj miła, ale jak coś się jej nie spodoba, to nie ma owijania w bawełnę. W medialnym świecie, gdzie wiele elementów jest (musi być?) wymuskanych, wygładzonych i absurdalnie poprawnych politycznie – taka osoba to wyjątek od reguły.

Mam ważniejsze sprawy na głowie niż odchudzanie się na plażę, nakładanie maseczek, mizdrzenie się do ludzi niewartych mojej uwagi czy przejmowanie obmową (”Wysokie Obcasy Extra”)

Potrafi otwarcie, prosto z mostu powiedzieć, że zarabia za dużo, potrafi honorarium z reklam przeznaczyć na szczytne cele, a na pytanie co jej syn myśli o tym, że mama jest znana, odpowiada krótko i treściwie – ma to centralnie w dupie. Sama tak traktuje swoją popularność

Nie potrafię grać, nie wymyśliłam sobie siebie jako postaci telewizyjnej. W domu i w pracy jestem tą samą osobą. Tylko w telewizji wyglądam nieco lepiej. Na co dzień chodzę w dżinsach, wygodnych butach, z wielką torbą w której jest komputer, scenariusz i ziemniaki (”Wysokie Obcasy Extra”)

 

Dorota Wellman: Ciągle jeszcze wszystkiego o sobie nie wiemy, ciągle się zaskakujemy. Mam poczucie, że jeszcze nie przeczytałem tej książki do końca (…)

Marcin Prokop: Bo to bardzo gruba ksiązka

Dziennikarska: Marcin, tak nie można!

Dorota Wellman: Można. Mamy oboje autoironiczne poczucie humoru, on kpi z mojej tuszy, ja z jego wzrostu. Publicznie pozwalamy sobie na wiele, choć wiemy, gdzie przebiega cienka granica. (”Gala”)