Jest ich trzech, w każdym z nich inna krew, ale jakby się nad tym zastanowić to wiele ich łączy. I właśnie to wiele pozwala uznać, że Dorota Masłowska, Kamil Stoch i Kuba Błaszczykowski to Swojaki 2018.

Tak, wiem, że to dosyć egzotyczny tercet i z pozoru trudno całą trójkę umieścić w jednej bajce. Trudno, ale da się.  Co innego dzieło ,,Wojna polsko-ruska’’ Masłowskiej, a co innego dzieło Błaszczykowskiego w meczu Polska-Rosja na Euro. Kamil Stoch i Kamil z ,,Innych Ludzi’’ to też raczej dwa różne Kamile. Trudno znaleźć wspólny mianownik, ale to nie znaczy, że się nie da.

Zapytałem kumpla Janka czy Kuba i Kamil to rzeczywiście tacy swojacy jak ich malują. Janek jako dziennikarz sportowy jeździł z nimi na wszystkie sportowe koncerty i poznał ich wtedy, gdy grali koncertowo właśnie i wtedy kiedy coś poszło nie tak. Oto co mi powiedział: ,,Bardzo podobni. Skromni i skryci. Skromni są z domu. Za Kubą stoi trauma, Kamil jest taki, bo taki był zawsze. Mała miejscowość, niszowy jakby nie było sport, do tego kult pracy. Oczywiście obaj się bardzo wyrobili. Każdy z nich to dobry dzieciak, to dobrzy ludzie. ‘’

Kamil Stoch

To tyle od Janka, to teraz już sam Kamil Stoch: ,,Lepiej być idolem niż kibolem’’. Tak powiedział na jednym spotkaniu z dzieciakami i był to pewnie pierwszy i ostatni raz kiedy użył słowa idol w swoim kontekście. Na pytanie po wygranym Turnieju Czterech Skoczni ,,Co teraz?’’, odparł –,, No jak to co, zimne piwko”, a o dniu, w którym zdobył trzeci złoty medal:

 ,,Wstałem rano, nie mówiłem sobie, że to jest mój dzień, pomyślałem tylko – w sumie czuję się okej, idę na śniadanie i robię normalnie to, co zwykle, a na skocznie idę i robię to, co umiem, a przy tym się chcę dobrze bawić.’’

Do Kamila Stocha idealnie pasuje tekst z książki ,,Kuba’’ Małgorzaty Domagalik, zarezerwowany dla Błaszczykowskiego – ,,To jest gwiazda, która gwiazdą nie chce być’’, i jeszcze jeden ,,Opowieść o nim jako o człowieku jest równie interesująca jak ta o sportowcu’’ i jeszcze jeden, ostatni – ,,Chociaż łatwo być gwiazdorem, to normalnym gościem na boisku i w życiu – już znacznie trudniej’’.

Kuba Błaszczykowski

Taki jest Kamil Stoch i taki jest Kuba Błaszczykowski. Wojownik, acz skromny (,,Nie ukrywam, że jestem mile zaskoczony’’ – po uznaniu go za jednego z najlepszych piłkarzy na europejskich stadionach 2011/2012 przez UEFA), a do tego szanowany i uwielbiany, co rzadko idzie w parze, kibiców i niekibiców też. Powody tego są różne, pewnie każdy jest dobry – jednym tych wyraźniejszych jest gra i życie w trybie multiplayer. Jego wujek Jurek Brzęczek, medalista z igrzysk w Barcelonie, może wam to potwierdzić:

,,Jego wady jako gracza? Brak wyrachowania i brak boiskowego egoizmu. To jest typowy team player. Człowiek, który poświęci się dla drużyny, żeby ta miała sukces. To, że jest w drużynie i dla drużyny, często bierze u niego górę – jeśli ktoś jest lepiej ustawiony, to Kuba mu zawsze zagra’’.

Widać to nie tylko na murawie – pierwszy lepszy przykład leży teraz w kiosku – to ,,Mądre Bajki z całego świata’’, w których Kuba i Kamil  grają w szczytnym celu w jednej drużynie.

Dorota Masłowska

A Doroty Masłowskiej nie ma na tej płycie, a jest wśród swojaków, to dlaczego tak? – zapytacie. A ja odpowiem – nie ma to prawda,, ale przecież nie każdy może i musi tam być. Napisałbym, że wystarczy, że jej książki to bajka, ale tak nie napisze, bo to byłby słaby frazes. Tym bardziej, że ona sama, moim skromnym zdaniem, swoich robiących piorunujące wrażenie słów i zestawień używa nie po to, by się popisać. A ma czym, bez dwóch zdań.

Za każdym razem, czegokolwiek Masłowskiej bym nie czytał, pojawia się mieszanina fascynacji i frustracji – z jednej strony wow, jakie to genialne, z drugiej oh, czemu ja nigdy nie będę tak pisać. Wydawało mi się, że jestem pod tym względem wyjątkowy, ale jednak nie. Ostatnio kolega, który już, już zabierał się za pisanie książki, z tego pisania zrezygnował, bo zaczął czytać ,,Innych Ludzi’’ i stwierdził, że z czym on do ludzi? Nie dziwię się, że są tacy, którzy Masłowskiej nie ubóstwiają – bo onieśmiela i wjeżdża na ambicję.

Pisanie pisaniem, ale Swojaki to nie jest Nike, ani nawet Booker i tu literacki kunszt jest tylko wartością dodatkową. To, co mnie najbardziej urzeka u Doroty Masłowskiej to pewna, może nie wyeksponowana na pierwszym planie, cecha. Nie raz, nie dwa, nie milion, dostawała hejtem po głowie, a sama jest w tym bardzo oszczędna. Ot choćby w felietonach w Dwutygodniku / książce ,,Jak przejąć kontrolę nad światem nie wychodząc z domu’’ opisuje zjawiska, osoby, dzieła raczej  poniewierane niż adorowane przez przez innych i robi to w sposób tyleż fascynujący, co szczery.

Tak jest tam i tak jest w każdym wywiadzie. I tutaj wchodzi kolejny argument za Masłowską jako Swojakiem – jest na tapecie tylko wtedy, gdy ma coś do powiedzenia. Między kolejnymi książkami nie bryluje, a pewnie by mogła.