Po premierze filmu ”Drive” Nicolasa Winding Refna pojawiały się zachwyty w stylu ”Co to jest za gościu!” Teraz, 5 lat później, przeważają zdania typu ”Co to jest, gościu ?!” i gwizdy na festiwalu w Cannes po seansie ”Neon Demon”. Słusznie?

Nie jest to aż tak zły obraz, jak twierdzi wielu krytyków mieszając film i twórcę z błotem. Nie jest też aż tak genialny, jak sądzi sam reżyser. Winding Refn zbyt uwierzył, że jest fenomenalnym wizjonerem i wyjątkowym opowiadaczem filmowych historii. Dowód? W czołówce nowego filmu podpisuje się tylko inicjałami ”NWR”, jak samozwańczy król kinematografii.

Fenomenalny wizjoner

Fakt faktem – oko ma. ”Neon Demon” to wizualny majstersztyk, bez dwóch zdań. Każdy kadr bez wyjątku robi wrażenie, każdy jest niczym wyjęty z najlepszych modowych magazynów i najbardziej zdumiewających sesji. Kolorowe, ociekające brokatem zdjęcia obok tych ponurych, brudnych i splamionych krwią są największą siłą filmu. Wszak to dzieło o terrorze piękna, presji doskonałości, manii wyjątkowości i wszystkich tego konsekwencjach. Pokazuje, bardzo udanie, obraz świata, w którym każdy non-stop ocenia każdego, kierując się tylko jednym zmysłem – wzrokiem. ”Neon Demon” to dla oka uczta kinomana. I tyle dobrego. Pozostałe zmysły poszły w odstawkę.

Marzenia za wszelką cenę

”Neon Demon” ma mistrzowską formę, z treścią jest gorzej. Młodziutka modelka jesse, która wierzy w to, że jej jedynym talentem jest niezwykła umiejętność bycia piękną, zaczyna podbijać mikroświat Los Angeles. Z każdym kolejnym komplementem i sukcesem kosztem zazdrosnych koleżanek po fachu, rośnie w siłę i odrywa się od ziemi. Szybko spełniają się jej marzenia, ale jeszcze szybciej do głosu dochodzi obsesja sławy i podziwu. Aby wymarzone życie trwało jak najdłużej, gotowa jest na wszystko. I zaczyna się tragedia.

Czy warto zobaczyć ”Neon Demon”?

Jeżeli szukacie w kinie niezwykłych opowieści, to na pewno lepsze znajdziecie gdzieś indziej. Ze scenariuszem ”Neon Demon” nie jest źle, ale mogłoby być o wiele lepiej.

Jeżeli szukacie jakichś nowych prawd, odkryć o świecie i ludziach, to po filmie Windinga Refna utwierdzicie się w przekonaniu, o którym wie chyba każdy. Świat mody jest brutalny, a terror piękna i doskonałości zwykle kończy się niedobrze. Zdania w stylu ”Powiedział mi, że mój głos nie pasuje do twarzy” bawią, ale giną w gąszczu banalnych fraz. Czegoś niewzykłego z tego filmu nie wyniesiecie.

Jeżeli jednak macie ochotę na zniewalające, urzekające, niesamowite obrazy, to albo kupcie ”Vogue’a”, albo wybierzcie się właśnie na dzieło fenomenalnego wizjonera Nicolas Windinga Refna. Pod tym kątem ”Neon Demon” mu się udał.